wtorek, 17 marca 2015

Na samą myśl

To nie jest tak, że nie chcę ślubu. Wcale nie boję się małżeństwa, ani odpowiedzialności za drugiego człowieka. Nie w tym rzecz, że jestem czy nie jestem pewna swojego związku. 

Zupełnie nie.

I choć mam świetnego chłopaka. Który jest mi wsparciem ogromnym, a zrozumienia i cierpliwości ma dla mnie ogromne pokłady. I choć wdzięcznam losowi za to, że M. trwa przy mnie. I choć chcę takiego męża i ojca moich dzieci.

To po prostu czuję w sobie blokadę. 

I na samą myśl o tym. Że Cię na moim ślubie, Mamuś, nie będzie. Odzywa się we mnie panika i paraliżujący strach. 

Nie wiem czy dam radę. Kiedykolwiek.

wtorek, 10 marca 2015

Jeden i pół

Kolejny dziesiąty.
Do tego wtorek.

I kolejne pół roku.

Zleciało.

Momentami jeszcze się łudzę. Że zobaczę Cię w kuchni, szykującą pyszny obiad. Że obudzisz mnie rano na kawę. Że usłyszę "Hey Jude" w telefonie. Że, gdy przyjadę późnym wieczorem, powiesz "No jesteś wreszcie, Dzieciaku!".

Że wrócisz.

I zastanawiam się wciąż, skąd ta siła we mnie. Ale to chyba jasne.

Od Ciebie.

niedziela, 1 marca 2015

Czasem

Czasem jestem masochistką. Rozdrapuję podgojone odrobinę rany. Na własne życzenie dotykam tych delikatnych strun, które rozwalają mnie od środka. 

Kolejny, kolejny raz. 
Na milion, milion kawałków.

Dziś wieczorem postanowiłam obejrzeć płytę z wesela J. i M. Bo zatęskniłam okrutnie. Chciałam zobaczyć, jak się ruszasz, jak tańczysz, jak się uśmiechasz.

Myślałam, że pęknę z niemocy. Miałam ochotę Cię wyrwać z tego telewizora. Ale nic z tego.

Pozostało mi głaskać ekran i wyć do księżyca.

...

Czasem odechciewa mi się żyć. Po prostu.

środa, 25 lutego 2015

Waleczna

Nasza maleńka O. skończyła już roczek. Dwa dni temu. 

Ileż ona przeszła przez te dwanaście miesięcy... Sama dobrze wiesz, Mamo.

Jutro rusza do szpitala. Na długie dni i noce. Na walkę, z której musi wyjść zwycięsko. Bo przecież jeszcze parę bitew przed nią. Oraz - w co wierzę niestrudzenie - piękne i beztroskie (nareszcie!) życie.

Opiekuj się, proszę, naszą dzielną dziewczynką. W Tobie moja nadzieja, Mamuś. I w lekarzach. I w...Bogu też.

niedziela, 8 lutego 2015

Ściana

Wybudowałam ścianę między sobą a resztą świata. Szczególnie, gdy chodzi o ten stary świat. O starych przyjaciół. Bardzo dobrych przyjaciół... Odgrodziłam się od nich. Ze strachu przed wspomnieniami dawnego życia, ze strachu przed zazdrością. O ich fajne życia teraz.

A przecież ci przyjaciele zdali test przyjaźni na szóstkę. Przejechali nawet kilkaset kilometrów, żeby być na pogrzebie. Walczyli o kontakt ze mną. Smsami, telefonami, wiadomościami na facebooku, listami. Walczyli, choć z mojej strony była zazwyczaj głucha cisza. Choć jest nadal.

Stęskniłam się za nimi, ale trudno jest wrócić.

Ścianę zburzyć niezwykle ciężko.

środa, 4 lutego 2015

Rozlewisko

Oglądałam dziś "Twój film", Mamo. Tak zawsze mówiłaś na rozlewiskową serię.

Tyle w tym serialu ciepła. Tyle życiowych rad. Tyle mądrych kobiet. Tyle ludzkich dramatów. Tyle momentów na linii matka-córka. 

Tyle moich łez wylanych.

Ciężko mi to oglądać. Ale robię to, bo wtedy czuję niemal namacalnie. Że mam Cię obok.

środa, 21 stycznia 2015

Dumna Babcia

Dwa lata temu miałaś swój pierwszy a zarazem jedyny Dzień Babci. N. była wtedy jeszcze taka malutka. Nie mogła paść Ci w ramiona z rozbiegu, nie mogła wycałować i mocno ukochać, jak teraz to robi. Nie mogła dać kwiatków i wołać "Babuś!Babuś!". 

Wtedy była maleńka, a Ty taka dumna, jakbyś unosiła się kilka centymetrów nad podłogą. Tak sobie teraz myślę, że to była chyba Twoja ulubiona rola. B a b c i a .Tylko czemu dano Ci się nią cieszyć jedyne dziesięć miesięcy?

Nigdy nie zrozumiem.

wtorek, 20 stycznia 2015

Zmieniam się

Chyba zaczyna się coś we mnie budzić. Jakaś potrzeba zmiany. 
Powoli, powolutku.

Stopniowo pozwalam sobie na wyobrażanie przyszłości.
Tej bez Ciebie już. 

Nie umiałam i nie chciałam wcześniej. Teraz jednak robię krok do przodu.

I nawet pierścionki zaręczynowe zaczęłam przeglądać w internecie. Co dziwne, zupełnie zmieniłam wcześniejszy wybór. Tak jakby odmienił mi się gust. I tak jak nie znosiłam kiedyś żółtego złota, tak teraz tylko takie wchodzi w grę. Bo Ty lubiłaś właśnie żółte.

Ciężko za to, gdy pomyślę... Że Ci swojego pierścionka przecież nie pokażę...

poniedziałek, 15 grudnia 2014

W grudniu

W grudniu, gdy wieczory długie lubiłyśmy przesiadywać w kuchni przy delikatnym świetle. Piłyśmy herbatę z miodem i cytryną, patrzyłyśmy za okno na przechodzących ludzi, przejeżdżające samochody. Rozmawiałyśmy o niczym. Tak po prostu. Tak zwyczajnie. Byłyśmy razem. Jak to matka z córką.

W grudniu, gdy do Świąt coraz bliżej robiłyśmy listy zakupów, żeby potem zapomnieć o nich i improwizować. Niby narzekałyśmy na tę przedświąteczną gorączkę, na sklepy pełne ludzi, na przetrawione pieniądze przez złudne promocje. Ale tak naprawdę - uwielbiałyśmy to. Ten nastrój, to oczekiwanie, te kiczowate ozdoby, wszechobecne kolędy. To było to. Nasz czas.

W grudniu, gdy Wigilia za moment biegałyśmy jak poparzone po domu. Jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę, jak zwykle tyle jeszcze do zrobienia. Trochę nerwów, trochę narzekań. Marudzenia Twojego, pyskowania mojego. Ale potem nasz ulubiony moment. Już po opłatku, gdy siadaliśmy razem do stołu. I po prostu byliśmy dla siebie. Na spokojnie, bez pośpiechu. Rodzinnie.

W grudniu bez Ciebie jest mi ciężej niż zwykle. Wieczorne przesiadywanie w kuchni straciło swój urok. Zakupy w pojedynkę tylko przygnębiają. A Święta są jak...kara. Tylko kto i dlaczego nas tak karze?

W grudniu bez Ciebie nic nie ma sensu, Mamuś.

wtorek, 25 listopada 2014

Trwam dalej

Zamilkłam na trochę. Myślałam, że już tu nie wrócę.

Ale jakoś nie potrafię, Mamo.

Przetrwałam pierwszą rocznicę Twojej śmierci. Przetrwałam swoje 25. urodziny. Przetrwałam Wszystkich Świętych. Przetrwałam 2. urodziny N.

No więc trwam dalej.

Przede mną Święta Bożego Narodzenia.


I kolejna zima bez Ciebie.