poniedziałek, 25 maja 2015

Nie zwariować

Ciężki tydzień przede mną, Mamuś.
Miałam dziś przed pracą (ulubione popołudniówki) tyle zrobić, a nie robię nic.
Kręcę się w kółko, trzęsę z nerwów.

Jutro Dzień Matki.
Niech będzie i minie.
Reklamy w mediach doprowadzają mnie do szału.

W środę Twoje urodziny. 
Będzie msza.
Przyjdą chłopaki z rodzinami.
Kupię jakieś pyszne ciasto, zrobimy kawę.
Pobędziemy razem.
Jak zawsze bywało.

***

A, zapomniałabym.
Mamy nowego prezydenta.
Szkoda, że nie możemy tego obgadać przy filiżance porannej kawy.
Tak bardzo szkoda.

wtorek, 19 maja 2015

Przełom

Zrobiłam to, Mamuś.
Po raz pierwszy od Twojej śmierci powiedziałam komuś.
O Tym Wszystkim.
Tak twarzą w twarz.
I - o dziwo - na trzeźwo.

Jakby mi teraz trochę lżej.
Na duszy.

poniedziałek, 18 maja 2015

Zapomniałam się

I kupiłam majowe wydania swoich czasopism.
Zapomniałam się, ot co.
A teraz z zamkniętymi oczami przewracam strony.

Wszędzie tylko jeden temat.

Dzień Matki.
Dzień Matki.
Dzień Matki.

I ten trudniejszy chyba dla mnie - Dzień Po.
Twoje urodziny.

Znów przetrwać przyjdzie mi.
Wyjścia nie ma.

A że ataki duszności wracają.
Panika narasta.
Tak już musi być.

czwartek, 14 maja 2015

Siłaczka

Spotkałam dziś, po bardzo długim czasie, dawną przyjaciółkę. 
Ze studenckich, poznańskich czasów.

Już zapomniałam, jak to dobrze mieć ją blisko.
Jak dobrze ją widzieć.
Jak mi jej brakowało.

Uściskała mnie w pewnym momencie tak z całej, całej siły.
A drobniutka jest przecież.
Nie miałam tyle energii, żeby oddać równie mocny uścisk.

I mówię: Nie mam tyle siły co Ty.
A: Masz więcej.


Może i racja....

wtorek, 12 maja 2015

Na jedną godzinę

Gdybyś pojawiła się teraz obok mnie, choć na tę jedną godzinę.
Zrobiłabym nam po kubku gorącej herbaty i przy stole w kuchni opowiedziałabym Ci...

O próbach N. z językiem polskim, jej kręconych włosach, umiłowaniu do baniek mydlanych.
O małej O., która tak pięknie się zmienia, tak dzielnie walczy. I je nareszcie więcej, i rośnie.
O mojej wczorajszej podwyżce w pracy i o tym, że potrzebuję nowych butów na wiosnę.
O tym, że M. zaczyna niedługo staż, a ja kończę podyplomówkę.
O tym, że wiosna, że bez pięknie pachnie w Babci ogrodzie i że rachunek za wodę naprawdę niewielki.

Tak wiele bym chciała, Mamuniu, Ci opowiedzieć.
Tak pogadać z Tobą zwyczajnie.
Usłyszeć Twój głos, Twój śmiech.

Tak strasznie za tym tęsknię...

sobota, 18 kwietnia 2015

Chustka w serduszka

Twoje szafy są dla mnie jak świętość. Twoje ubrania jak relikwie.

Przeglądam je czasem, dotykam, wącham. Wspominam.
I płaczę jak bóbr.

Bluzka, którą miałaś w swój ostatni dzień.
Inna bluzka, ta geometryczna, w której było Ci tak ładnie.
I chustka w malutkie serduszka, urocza i piękna. Pasowała idealnie do granatowej kurtki.

Zabrali kilka sztuk. 
Co znaczą wszystko.
Nie spytali o zgodę. 
Nie pomyśleli o uczuciach.

I nic, nic nie rozumieją.

Ile jeszcze....

wtorek, 14 kwietnia 2015

Tylko Tobie

Były dziś dwie takie sytuacje. Niezbyt miłe. Jedna na poczcie. Druga na skrzyżowaniu. Właściwie nic wielkiego. Ktoś mi podniósł ciśnienie, ktoś zdenerwował.

Chciałam bardzo opowiedzieć komuś o tym. Złagodzić nerwy. I żeby ktoś mi przytaknął. Powiedział coś miłego, pokrzepiającego. Albo podenerwował się razem ze mną na głupotę ludzką.

Najpierw pomyślałam, że opowiem znajomym w pracy. Potem, że wyżalę się M. przez telefon. Albo Babci przy herbacie wieczorem. Tylko jakoś słowa się nie kleiły do opowieści.

I zdalam sobie sprawę, że tak naprawdę... To tylko Tobie chciałam o tym opowiedzieć. 
Tylko Tobie.

sobota, 11 kwietnia 2015

Dziura w sercu

Miałam dziś bardzo dziwny sen. Obudziłam się kompletnie zdezorientowana.

W tym śnie postanowiłam się zabić. Strzeliłam sobie w serce i brzuch. Czułam, że umieram. Żegnałam się już z Babcią. Jednak wciąż chodziłam, rozmawiałam. Wracały siły. I powoli docierało do mnie, że nie chcę umierać. Że powinnam żyć. Że mam dla kogo. 

No więc żyję.
Z dziurą w sercu.

(...)

W tym śnie byłaś też Ty. Przez chwilkę. 
Siedziałaś w dużym pokoju i śmiałaś się z czegoś radośnie.

Za rzadko mi się śnisz, Mamo. Zdecydowanie za rzadko...

piątek, 10 kwietnia 2015

Żaluzje w dół

Okna w moim pokoju zasłonięte są cały rok. Słoneczna strona. 

Nie lubię słońca.
Wolę deszcz.

To trochę też tak, jakby we mnie były wiecznie opuszczone żaluzje. Nie pozwalam nikomu zajrzeć do  środka. Swojej duszy. 

Bo jeszcze odkryłby jakiś nieproszony gość... Te wszystkie zgromadzone pokłady rozpaczy, smutku, tęsknoty. To wszystko, czego nie chcę pokazywać światu. To wszystko, co w sobie noszę, co tłumię od dziewiętnastu miesięcy. 

To wszystko, co powoduje ataki duszności w słoneczny, wiosenny dzień.

(...)

Kupiłam kolejną książkę Hope Edelman. O kobietach, które utraciły matkę, nim same zostały matkami. Ledwo przeczytałam wstęp i już wiem, że będzie ciężko. Ale chyba tego potrzebuję. Powoli mierzyć się z tym tematem. 

Bo przecież chcę być mamą. 
Tak bardzo, bardzo chcę.

środa, 8 kwietnia 2015

Kwiecień plecień

Poprzeplata.
Trochę śmiechu, trochę łez.

Wielkanoc minęła jakoś mimochodem. 
Koszyczek zrobiłam zacny. 
I szynkę w galarecie. I dewolaje. 
Myślę, że byłabyś ze mnie dumna.

W Lany Poniedziałek świętowaliśmy spóźnione urodziny O. Pierwsze.
Nasza kochana, dzielna dziecina...

(...)

Bardzo chcę ruszyć naprzód, Mamo. Bardzo.
Ale nogi i serce jakby cementem zalane.

Chwilami nie ma mnie.