poniedziałek, 16 listopada 2015

Coś słodkiego

Niedzielne popołudnie.
Za oknem szaro, buro, mokro.
Idealny moment na drugą kawę.

I na coś słodkiego, do kawy.
Punkt obowiązkowy w naszym domu.

Jak na złość nic nie było w słodyczowej szafce.
Rzadkość, ale jednak.
Babcia poszukała u siebie jakichś starych ciastek.
Bo "da się" zjeść.

To nie dla mnie.
Uwielbiam słodycze.
Wystarczy mi coś małego, ale pysznego.
Jakość, nie ilość.

Ojciec stwierdził, że jestem
"druga Mamuśka".

I przywiózł pyszności.

czwartek, 12 listopada 2015

Listopadowo

Dziwny miesiąc.
Pełen skrajności.

Trzecie urodziny N.
Radosne, zabawne.
Ona taka fajna, taka duża już.
Szkoda, że...
No wiesz.

***

Zdałam egzamin z kursu.
Na sto procent.
Mam nadzieję, że jesteś dumna.
Choć trochę.

Lubiłam ten błysk dumy w Twoich oczach.

*** 

Po północy.
Ściskam Cię, Mamuś, imieninowo.
Na odległość.
Na tę cholerną odległość.

niedziela, 1 listopada 2015

W beznadziei trwam

Nienawidzę pierwszego listopada.
Kolejny dzień, który
bym chętnie wykreśliła z kalendarza.

Dla mnie to nie jest dzień wszystkich świętych.
Raczej dzień nagromadzenia wszystkich wściekłości.

Bardzo kiepski weekend, Mamuś.
Czuję się cholernie zmęczona.

I tak bardzo, bardzo nieszczęśliwa.


Ale kogo to obchodzi......

środa, 28 października 2015

Bo pustka, pustka wciąż

Moje życie
wieczne przypływy i odpływy.

Jakoś gorzej mi znów.
Wściekłość we mnie narasta.
I żal, i ból.

Może przez ten pierwszy listopada.

Za moment urodziny N.
Kolejne, na których Cię nie będzie.

Za miesiąc zmieniam pracę.
Na taką, jaką chciałam.
Na taką, o którą się starałam.
Sukces?
Nawet nie umiem się z niego cieszyć.

Bez Ciebie.

poniedziałek, 14 września 2015

Na urodziny

Pierwsze urodziny od Twojej śmierci, gdy mogę się uśmiechnąć.
Gdy chce mi się szykować odświętny obiad, kupić mały tort.
Gdy próbuję nadać temu dniu nowe znaczenie.
Cieszyć się z niego.
Tak mimo wszystko...

Dwa lata temu było strasznie.
Kompletny mrok, czarna rozpacz.
Dzień po pogrzebie -
- takie to były urodziny.

Rok temu też kiepsko.
Msza rocznicowa akurat wypadała czternastego.
Bo niedziela.
Okrutne połączenie.

Dziś się postaram, aby było lepiej.
Jeszcze niedawno myślałam,
że odpuszczę sobie urodziny zupełnie.
Udam, że ich nie ma.

Bo co to za urodziny,
gdy nie ma Tej, Która Cię urodziła?

Teraz widzę to inaczej.
To nasze wspólne święto, Mamuś.
Zawsze będziesz ze mną,
nawet śmierć tego nie zmieni.

Dziękuję Ci.
Za dziewięć miesięcy pod Twoim sercem.
Za wydanie na świat.
Za prawie dwadzieścia cztery lata razem na tej ziemi.
I za dwa kolejne opieki z nieba.

Kocham.
Tęsknię.
Pamiętam.

czwartek, 10 września 2015

Po dwóch latach

Po dwóch latach płaczę już rzadziej.
Jestem silniejsza, więcej się śmieję.
Wychodzę do ludzi, na piwo, na kawę.
Słucham muzyki, noszę mniej czarnych ubrań
a w uszach kolczyki.

Zmieniam się.

Wciąż jednak tkwię w zawieszeniu.
Życie przelatuje mi między palcami.
Boję się podejmować decyzje,
Które już czas najwyższy jest podjąć.

Jestem chwilami bardzo słaba.
I bardzo, bardzo zła na ten świat.

Z Bogiem nadal nie rozmawiam.
Nie potrafię.
Ani zrozumieć.
Ani wybaczyć.

Czy kiedyś się uda?

Po dwóch latach
od dnia,
w którym wszystko się skończyło
- ja żyję nadal.

I nadal walczę o to,
co obiecałam Ci wtedy.

Że jeszcze będziesz ze mnie dumna, Mamo.

***

Moja najdroższa, najdroższa Mamuś...
Tęsknię.

poniedziałek, 7 września 2015

Pękam

Trzymałam się ostatnio naprawdę nieźle.
Aż dziwnie się z tym czułam.

Alę pękam, pękam już.
Powoli.
Ale w sposób nieunikniony.

Dziesiątego rozpadnę się znów
Na milion kawałków
By potem próbować to skleić.

Się.
Skleić.

Na chwilę.

Do urodzin, imienin.
Rocznic, świąt.
Tego co pierwsze i ostatnie.
Do codziennej kawy poranka.
Do jesiennej herbaty wieczora.

Pękam wciąż.
I walczę wciąż. 

Czasem tylko jeszcze popadam w te nastroje.
Gdy skręcenie kierownicą pod tira wydaje się takie kuszące.

Na szczęście -
- zdarza mi się to już rzadziej.

czwartek, 3 września 2015

Czas

Nasza N. poszła do przedszkola.
Do przedszkola, Mamuś!
Wzruszeń i stresów dla nas miliony.

A gdy ostatnio ją widziałaś
To nie umiała jeszcze dobrze chodzić...

Czas płynie.
Nieubłaganie.

I znów ten wrzesień.

Dodaj mi sił, Kochana.
Abym przetrwała Dziesiąty.
Najtrudniejszy, rocznicowy.
I swoje urodziny cztery dni później.

W prezencie chcę Ciebie.
Przynajmniej we śnie, dobrze?

czwartek, 27 sierpnia 2015

Złość i smutek

Słucham ostatnio namiętnie Trójki.
Dziś się zdenerwowałam. 
Prawie rzuciłam słuchawkami w pracy.
Jakaś audycja, jakiś tam gość.
I wspomina coś o swojej mamie.
Która ma dziewięćdziesiąt pięć lat.

Cholera jasna.

Złość mnie dopada.
Bo Tobie dano tylko dwie piątki. 
Nam dano.

Niesprawiedliwość tego świata mnie po prostu wykańcza.

***

To samo radio.
Powrót z pracy samochodem.
Wystarczyło kilka dźwięków "Hey Jude" Beatlesów.
Twój dzwonek do mnie. 
Tyle razy słyszany.

Radio prawie wyrwałam.
Byle je prędko wyłączyć.
Ale fali smutku nie zatrzymałam.

***

Zbliża się wrzesień.
Nie pojmuję wciąż.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Dwadzieścia trzy

Dwadzieścia trzy miesiące bez Ciebie.
Za chwilę miną dwa lata.

Dwa lata.

Zupełnie straciłam poczucie upływającego czasu.

Dwa.
Lata.

Umysł nie ogarnia.
Serce...skamieniało.