wtorek, 2 lutego 2016

Brak

W przedszkolu N. występy
z okazji dnia babci i dziadka.

Od kilku tygodni ćwiczyła piosenki i wierszyki.
Była podekscytowana.

A ja, patrząc na nią
ciągle nie mogłam pozbyć się żalu w sercu.
I tej myśli, że gdybyś żyła...

To poszłabyś do przedszkola,
Siadła dumna w pierwszym rzędzie, klaskała nagłośniej,
a potem wróciła z laurką i zrobiła coś pysznego
dla N. do jedzenia.

To byłoby prawdziwe święto.

Babci i wnuczki.

Ale nie będzie.
Nie było i nigdy nie będzie.

Brak nieskończony.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Rodzina

Wczorajsza niedziela - zabawna i urocza.
Podkradliśmy N. rodzicom na kilka godzin.
Była wniebowzięta.
My też.

Nagle wszystko miało sens.
Znów.

I gdy tak patrzyłam,
jak Mała tuli się
- podczas oglądania bajki
do mojego przyszłego męża,
to zrobiło mi się ciepło na sercu.

I zrozumiałam, że chcę już bardzo.
Mieć własną rodzinę.

środa, 20 stycznia 2016

Nikt, tylko Ty

Pięć godzin w pracy dłużej niż zwykle.
Powrót późnym wieczorem.
I żadnego telefonu, żadnego uczucia niepokoju.
Żadnej troski.

A Ty -
zadzwoniłabyś co najmniej cztery razy.

Tęsknię za tym.
Za byciem czyimś dzieckiem.
Tak naprawdę.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Gdybyś tylko

Gdybyś tylko tu była
od razu wszystko stałoby się prostsze.

Wątpliwości na temat koncepcji przyjęcia.
Wybór sukienki. 
Kwiatów.
Tortu.
Zaproszeń.

I wszystko jaśniejsze byłoby.
Radosne bardziej.
Piękne tak zwyczajnie.

Bo bez Ciebie jest mi
beznadziejnie
w cholerę.

Czuję bezradność.
I złość.
I żal.

Czy takie uczucia miewają przyszłe panny młode?
...

Gdybyś tylko mogła,
to byłabyś tu.
Wiem.

czwartek, 24 grudnia 2015

Pół wina

Wypiłam właśnie pół wina.
Może trochę więcej.

Na trzeźwo tych świąt nie zniosę.
No przepraszam.
Po prostu.

Może kiedyś będzie inaczej.
Póki co.
Święta są jak kara,
Wciąż.

wtorek, 8 grudnia 2015

Słodko-gorzki smak szczęścia

No więc stało się, Mamuś.
Jedna z tych pięknych chwil,
a dla mnie trudnych i bolesnych zarazem.

Dostałam w buty pierścionek zaręczynowy.
Oczywiście nie od Mikołaja, a od M.
Wzruszeń miliony.

I nie mogłam do Ciebie zadzwonić.
Nie mogłam usłyszeć, jak się śmiejesz
i płaczesz jednocześnie.
Nie mogłam pochwalić się pierścionkiem.

Mogłam tylko gorzko zapłakać.

A teraz czekają mnie przygotowania.
Nie planuję wesela, tańców.
Raczej proste przyjęcie dla najbliższych.
I muszę to wszystko ogarnąć bez Ciebie.

Ach, czemu...

poniedziałek, 30 listopada 2015

Zmiany, zmiany

Odkąd Ciebie nie ma,
każdą stratę przeżywam boleśniej.

Bo straciłam tak wiele.
I każda kolejna możliwość straty
wywołuje wręcz paniczny lęk
we mnie.

Musiałam pożegnać dział i zespół,
z którym spędziłam ponad dwa lata.
Niemal tyle, ile Ciebie nie ma.
Tyle wspomnień, tyle chwil.
Tyle świetnych znajomości.
Kilka bezcennych przyjaźni.

Jutro zaczynam coś nowego.
Chcę wierzyć, że dobrego i fajnego.
Ale jednak żal i smutno
mi dziś.

I jedyne czego teraz potrzebuję,
to obgadać wszystko z Tobą.
Jak dawniej.

Ale przecież nie mogę.

wtorek, 24 listopada 2015

Niepełna

Zabrałaś ze sobą kawałek mnie. 
A nawet większość.
Bez Ciebie czuję się niepełna.
Czasem czuję, jakby mnie wręcz nie było.

Żadne sukcesy nie cieszą.
Żadne wielkie decyzje
Nie mają już odpowiedniej otoczki.
Nic nigdy nie będzie takie
Jakie być powinno...

Za tydzień zmieniam pracę. 
Denerwuję się strasznie.
I tak bardzo, bardzo
Chciałabym zwyczajnie
Pogadać o tym...

...z Tobą.

wtorek, 17 listopada 2015

Pani K.

Raz do roku, w okolicy listopada
odwiedzam grób Pani K.
Gdy dziś pojechałam,
odkryłam, że to właśnie rocznica.
Jedenaście lat minęło.

Zapaliłam lampkę w kształcie serca.
Pomodliłam się.
Na tyle, na ile jeszcze w ogóle umiem.

Poczciwa, kochana kobiecina.
Twoja dobra znajoma z dawnej pracy.

Pamiętam jej ciepło i uśmiech,
gdy zjawiałyśmy się w odwiedzinach.
Pamiętam rozpadającą się kamienicę i małe okienko,
z którego nam zawsze machała.
Pamiętam wysokie, drewniane schody
i magiczną melodyjkę zamiast dzwonka do drzwi.
Pamiętam paluszki i herbatę, bo na więcej nie było stać.
Pamiętam miskę zamiast łazienki i schorowane ciało.

Pamiętam też każdą kartkę
na urodziny, imieniny,
którą dostawaliśmy od Pani K.
Muszą ich tu być dziesiątki.
Poszukam kiedyś.

A teraz znów możecie się napić razem herbaty...
Beze mnie.


poniedziałek, 16 listopada 2015

Coś słodkiego

Niedzielne popołudnie.
Za oknem szaro, buro, mokro.
Idealny moment na drugą kawę.

I na coś słodkiego, do kawy.
Punkt obowiązkowy w naszym domu.

Jak na złość nic nie było w słodyczowej szafce.
Rzadkość, ale jednak.
Babcia poszukała u siebie jakichś starych ciastek.
Bo "da się" zjeść.

To nie dla mnie.
Uwielbiam słodycze.
Wystarczy mi coś małego, ale pysznego.
Jakość, nie ilość.

Ojciec stwierdził, że jestem
"druga Mamuśka".

I przywiózł pyszności.